Jelenia Góra,

czwartek, 16 lipca 2020

Wspomnienie dnia 16 lipca 2020 r.

1. Jadę teraz autobusem PKS. Jest 22.20 i właśnie zacząłem wakacje. Trwają raptem kilka dni.  Zdyszany dobiegłem na autobus PKS i pani nie miała drobnych.  Pożycza od pasażerów którzy "jutro też  będą jechać". Podróżny pożyczył 30 złotych kierowcy abym dostać resztę. 

2. Pakowałem się ze 3 czy 5 minut na wyjazd. Plecak w zasadzie był nierozpakowany po poprzednim tripie. Wrzuciłem śpiwór gacie i dałem dyla z chaty. 

3. W ciągu dnia jedyne moje chwile przerwy to podróż autobusem. Często dzisiaj każdą sekundę tej podróży wykorzystałem na odpisywanie na sms i ogarnianie znajomym podróży na festiwal. Dzień miałem bardzo szczelnie wypchany zajęciami. 

4. Na brejkdensie mi nie szło.  Pogubiłem zakupy ze sklepu czyli szamę na kolację na dystansie 15 metrów od sklepu do brejkdensowni. Próbowałem coś tańczyć ale jakoś nie było wspólnej energii albo była za słaba. Bboye lampili się w ekrany smartfonów i z rzadka coś cisnęli z mówsów brejkdensowych. Gdy poszedłem się zapytać czy mam krzywy kręgosłup i stanąłem przed nimi z profilu to dowiedziałem się od jakiegoś nastolatka że nienaturalnie wyginam biodra.  Hmm.  Bardzo cenna uwaga.  Nikt nigdy mi nie powiedział a ta część ciała mnie akurat boli. Ostatnio cenne informacje wpadają mi od osób dużo młodszych ode mnie.

5. Jechałem hulajnogą przez miasto na pociąg. Wyszedłem w ogóle na 10 minut przed jego odjazdem i nie spieszyłem się. Na większości ulic nie dało się jechać na hulajnodze wyczynowej. Chodniki miały szpary między kostkami.  Na ulicy przed dworcem była dopiero droga rowerowa z płytek płaskiego typu. Dopiero tam mogłem jechać.  

6. Pociąg jechał bardzo szybko jak na tą trasę i trwało to 2.5 raza szybciej niż autobus PKS. Podróżni byli dość gęsto upakowani jak na czasy pandemii. Ostatnio w ogóle w autobusie miejskim był spory ścisk bo na linie wyjeżdża teraz mniej autobusów niż przed pandemią. Ludzie stali w autobusie gdy dzisiaj nim jechałem.  

7. Skończyłem jako reżyser montaż filmu o skateparku koło mnie. Biorę udział w warsztatach i mam ambicję produkcji filmu skejtowego o kultowym charakterze.  

8. Jest 23. Wysiadam z autobusu w mieście X. Chcę iść do portu zaokrętować się na statek. Widząc zagubionych pasażerów próbuję im pomóc dostać się na ostatni z przystanków gdzie autobus już nie dojeżdżał bo i późno było. Zagubiony Ukrainiec szuka dworca kolejowego. Wychodzi grupa lokalsów z bejsbolem. Że skąd jesteśmy. J na to że stąd i podaję nazwę mojego statku. A oto kolega z Ukrainy- wskazuję na człowieka który - zupełnie zdezorientowany- patrzy na grupę lokalsów z bejsbolem.  Przybijają mi żółwika. Chowają bejsbola. Zresztą co mnie to obchodzi że ktoś nosi bejsbol i jest chyba nafukany. Nie był agresywny.  Ot. Typowy nafukany typ z bejsbolem na ulicy. 

9. Rano na porannym bieganiu minąłem lochę z młodymi warchlakami które- głaskane i dokarmiane- zwiedzają czasem centrum miasta. Zero reakcji.  Nie chcąc ich przestraszyć na spokojnie zwolniłem z biegu do chodu i minąłem je przed ich nosem, może z 3 czy 4 metry od lochy z warchlakami. Oswojona świnia czarna ze skateparku - gryzie powoli w buty. Ciekawe czy te zwierzęta także gryzą .. Pobiegłem do pracy.  

C.d.n.
Adam Fularz



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza