Jelenia Góra,

piątek, 28 lutego 2020

Wspomnienie dnia 29.2.2020 cześć 1.

1. Uwaga- trzeba przeskoczyć.  Będą strumienie. Były trzy strumienie wody nad którymi mieliśmy przeskoczyć. Jeden z nich był dla mnie zbyt duży. Zbyt szeroki- nie skaczę deską półtora metra dalej.  Odpiąłem się z deski i skoczyłem w butach. Inni przez to przejechali tak że tylko iskry na kamienieniach w strumieniu się wzbiły. Ja musiałem się zapiąć znowu w wiązania.  Nie udawało mi się to. Było ciemno. Byłem cały mokry od śniegu. Byłem sam. Śnieg miał 80 cm puchu. Nie mogłem się wpiąć bo nie trafiałem paskiem w dziurę w wiązaniach. Iść nie było sensu. Było zbyt głęboko. Załamałem się nieco. Kolejne przewrotki i ominąłem drzewo. Jechałem po śladach innych riderów. Było kilka drzew pod śniegiem. Inne omijałem po ciemku. Zmierzch przechodził w noc.  

Wyjechałem w grupę czekających na mnie riderów. Bez słowa pojechaliśmy dalej. Byłem cały zły na siebie że niezdarnie utknąłem. Przez to frirajd się opóźnia. Jedziemy dalej aż do nartostrady biegówkowej. Rozdzielamy się z resztą ekipki.  Około 40 minut jedziemy nocą po ciemnej stronie góry ciemną nartostradą. Omijamy ratraki pracujące na zwijarkach z linami. Trzeba znów jechać lasem. Po godzinie dojeżdżamy do drogi.

ciąg dalszy nastąpi.
Adam Fularz

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza